Kontroler Ruchu Lotniczego – egzamin

kontroler ruchu lotniczego

Kontroler Ruchu Lotniczego- praca marzenie. Tylko co zrobić, żeby ją dostać? Część odpowiedzi znajdziesz w tekście. Popularność wywiadu z Kontrolerem Ruchu Lotniczego skłoniła mnie do przyjrzenia się bliżej procesowi rekrutacji. Chociaż nie wiem czy rekrutacja, to właściwe słowo. Chyba bardziej pasuje określenie „selekcja”, „nabór”. Na pewno nie przypomina to rekrutacji w powszechnie rozumianym znaczeniu. Przynajmniej nie w początkowej fazie.

NABÓR

Od jakiegoś czasu nabór odbywa się praktycznie corocznie. Zainteresowanym trudno to przeoczyć, ponieważ jak na pracę marzeń przystało piszą o tym chyba wszystkie internetowe media. Pierwszym krokiem jest złożenie aplikacji (mailem, na adres podany w ogłoszeniu). Stety lub niestety wymaga to wypełnienia formularza (w pliku *.doc), w którym podać należy standardowe informacje: dane osobowe, wykształcenie, przebieg pracy zawodowej, określamy znajomość języków obcych. Czyli w praktyce przepisujemy swoje CV. To jest ta łatwiejsza część zadania. Potem zaczynają się schodki (na schody przyjdzie po później).

Należy również wskazać po 3 mocne i słabe strony jako kandydata do pracy na stanowisku Kontrolera Ruchu Lotniczego. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. I oczywiście nie opłaca się kolorować.

W formularzu aplikacyjnym znajdują się również zadania (pytania?) typu „co motywuje Cię do pracy”, „przedstaw 3 przykłady działań, które wskazują iż jesteś odpowiednim kandydatem/kandydatką do pracy w slużbach ruchu lotniczego”, czy „z jakich przyczyn chcesz pracować na stanowisku KRL”.

Na koniec zmierzysz się z językiem angielskim. Należy napisać tekst na wbrany temat (masz dwie opcje) o objętości od 5 do 10 zdań. Przy ostatnim naborze tematy były takie: „Shift work- advantages and disadvantages” i ” How do you cope with stressful situations? Give examples”.

Tylko tyle i aż tyle… Tak naprawdę największą trudnością jest sam proces wypełniania formularza, który nie jest „złożony” przyjaźnie dla użytkownika i kursor częściej pojawia się tam gdzie się go nie spodziewasz, bo go niewidzialna siła przyciąga. Jednak nikt nie mówił, że będzie łatwo:) Z tego co wiem, to dawne ograniczenia wiekowe zostały mocno poluzowane i obecnie będąc w wieku do 40 lat można spokojnie aplikować.

Zatem wysyłaj i… powodzenia:)

EGZAMIN – PIERWSZY ODSIEW I BEZWZGLĘDNA PRÓBA NERWÓW

Jeżeli formularz aplikacyjny został oceniony pozytywnie, po około 2 miesiącach od zamknięcia wysyłania zgłoszeń odbywa się pierwszy egzamin. Dotychczas odbywał się (i to raczej się nie zmieni) w Hotelu Gromada, niedaleko Lotniska Chopina.

Ponieważ chętnych są tłumy, jest podział na grupy, alfabetycznie po nazwiskach. Grupy są około 200 osobowe (!!!). Ściągać się nie da, zresztą i tak nie bardzo jest z czego, ponieważ na stoliku mogą leżeć tylko przybory do pisania.

Egzamin trwa około godziny i obejmuje w pierwszej kolejności test pisemny z języka angielskiego, a następnie tzw. testy kompetencyjne.

ANIGIELSKI – CZAS TESTU 20 MINUT

Znajomość języka angielskiego jest sprawdzana… dziwnie. Kandydat otrzymuje test z 50 zadaniami. Należy zaznaczyć jedną prawidłową odpowiedź wśród 4 propozycji. Wbrew pozorom pytania nie dotyczą lotnictwa, tylko znajomości gramatyki. Są zaskakująco szczegółowe i zapewne podchwytliwe jeśli ktoś nie ma „anglika” obcykanego. Żeby nie być gołosłownym podam przykłady:

I told them how to get here but perhaps ………………………. them a map.
a) should have given
b) ought give
c) had to give
d) must have given

oraz

What a nuisance! I ……………………. to all this trouble if  I’d known they weren’t coming.
a) mustn’t have gone
b) needn’t have gone
c) didn’t need to go
d) hadn’t to go

Jak widać lekko nie ma (pod kątem wiedzy), jednak mimo wszystko czas przeznaczony na zadanie pozwala w miarę spokojnie przeczytać poszczególne zdania i nawet chwilę pomyśleć nad odpowiedzią. Ale nie przejmujcie się, uprzedzałem, że schody się dopiero zaczną:)

TESTY KOMPETENCYJNE

Pod tym tajemniczym zwrotem kryje się szereg zadań, które bezwględnie, brutalnie i błyskawicznie pokazują kandydatom miejsce w szeregu. Niby są proste, niby „do ogarnięcia”, ale uwierzcie że po próbie ich wykonania zastanowicie się czy w Waszym CV oklepany frazes „umiejętność pracy w stresie” nie jest tylko pobożnym życzeniem bez pokrycia w rzeczywistości. W skrócie: zaczyna się rzeź niewiniątek.

TEST 1 – CZAS 20 MINUT

Składa się na niego kilka zadań w stylu „wytycz trasę mając na uwadze pewne obostrzenia i nakazy”. Niby banał, ale świadomość że zadań jest kilka a czasu zaledwie 20 minut sprawia że na „dzień dobry” organizm dostaje taką dawkę adrenaliny, że głowa boli.

Kolejne zadanie „spraw, żeby równanie było prawdziwe dokładając tylko jedną zapałkę (rysując jedną linię). Już widzę te uśmiechy „nie takie rzeczy my ze szwagrem robili…”. To co było na egzaminie to opcja „na grubo”. Musiałem wujka Googla spytać o rozwiązanie i nawet patrząc nań ciężko było uwierzyć, że właśnie o to chodziło. Tak oto życie weryfikuje „umiejętność logicznego myślenia”.

Zadanie trzecie ( w dwóch odsłonach) testowało wyobraźnię przestrzenną. Mamy bryłę rozwiniętą- zaznacz które bryły mogą powstać po zwinięciu. Podchwytliwe, ale wykonalne, chociaż wymaga dużej uwagi w interpretacji tego co się widzi.

Wydaje się proste? Niestety tak nie jest. Znaczy może i jest dla kogoś, kto się nadaje do tej pracy. Czyli: umie cholernie szybko myśleć i kojarzyć fakty, ma dobrą wyobraźnię przestrzenną i potrafi dostrzegać to czego nie widzą inni. Już nie wpominam o konieczności przewidywania wydarzeń do przodu. Uwierzcie- te 20 minut odsiewa ziarno od plew i pewnie w wielu głowach po tej części egzaminu pojawia się myśl „to jednak nie jest robota dla mnie”. Nie ma sensu oszukiwać się, że jest inaczej.

TEST 2 – CZAS: 30 SEKUND !!!!!!!!!!!!!!!

O ile TEST 1 był trzęsieniem ziemi, to teraz jest gorzej, bo czeka Cię matematyczny rollercoaster. Jedna kartka papieru sprawdzi Twoją spostrzegawczość i  umiejętność szybkiego liczenia. Po 30 sekundach musisz podać wyniki. Aha- i nic nie zmienia, że zanim zobaczysz materiał będziesz wiedzieć co masz zrobić, bo polecenie jest zapisane na wierzchu. Te 30 sekund rozwala wszystko.

TEST 3 – CZAS: 60 SEKUND

Aż dwa razy więcej niż w poprzednim zadaniu, ale spokojnie- to tylko podpucha bo i tak nie jest lekko. Zadanie z pozoru banalne, wręcz relaksacyjne;) Bo co strasznego i trudnego może być w poleceniu „podziel figurę taką to a taką na X części używając Y linii”. Starasz się coś naprędce wymyśleć, by po 60 sekundach oddać jakieś bohomazy.

W 61 sekundzie świat się wali, marzenia 99% kandydatów o karierze ATC z hukiem zamieniają się w kupę gruzu. Ale dzięki temu wiesz, że na wieży kontroli pracują ludzie nieprzeciętni, o stalowych nerwach, którzy są doskonali w tym co robią. Za ich pracę i odpowiedzialność która na nich ciąży należą im się wyrazy najwyższego uznania.

Teraz musisz tylko poczekać około 2 miesiące, by dowiedzieć się czy jest Ci pisany kolejny etap: testy FEAST.

Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim powodzenia i zdobycia upragnionej pracy. I do usłyszenia na „approach” albo „tower” :)

Zachęcam do dzielenia się wrażeniami z egzaminu, jeśli komuś dane było osobiście przeżyć te atrakcje.

  • Kasia

    ech, byłam na tym naborze i dwóch poprzednich i wiecie co? smuteczek
    mnie ogarnął, jak 2 lata temu skończyłam angielski w połowie czasu i
    zaczęłam się przyglądać moim towarzyszom niedoli, nie mogłam wyjść z
    szoku (choć w sumie nieuzasadnionego, bo o tym procederze słyszałam nie
    jeden raz), kiedy zobaczyłam gościa przedstawiającego się na początku
    egzaminu jako instruktor atco , który 3 ławki przede mną stał nad pewną
    dziewczyną i palcem jej pokazywał odpowiedzi poprawne….