Lotnisko Chopina od kuchni: Lotniskowa Straż Pożarna

Swoją “lotniskową” pracę przybliżyli już Kontroler Ruchu Lotniczego oraz “Followek”. Pora na kilka pytań do człowieka, który ma pracę marzeń każdego chyba chłopaka: jest strażakiem. Odrobinę cennego czasu poświęcił mi Bartosz Woliński, Dowódca Plutonu LSP. Różnica taka, że jego miejscem pracy jest Lotniskowa Straż Pożarna. Kolejny przykład, że można robić to co się lubi, pracować blisko samolotów i jeszcze brać za to pieniądze:)

– Jaka jest właściwa nazwa: LSP czy LSRG?
Pełna nazwa według struktury organizacyjnej obowiązującej w Przedsiębiorstwie Państwowym „Porty Lotnicze” brzmi Służba Ratownictwa – Lotniskowa Straż Pożarna.

– LSP podejmuje działania tylko na terenie portu lotniczego, czy zdarzają się również interwencje “na zewnątrz”?
Głównie obsługujemy port lotniczy, jednak jest również rejon operacyjny działań LSP, który obejmuje obszar o promieniu 9,3 km licząc od skrzyżowania dróg startowych. Jeżeli coś się dzieje poza lotniskiem, załóżmy że jakiś statek powietrzny ulega awarii, to również podejmujemy interwencję.

Lotniskowa Straż Pożarna
Barracuda w całej okazałości

– Czy każdy wóz bojowy, który macie na stanie, może operować w terenie?
Tak, naturalnie. Jednak, żeby wyjechać na drogę publiczną trzeba mieć pilota. Powodem jest szerszy rozstaw osi pojazdu i wymagany jest tzw. “prowadzący”.

– Jaką specyfikę mają pojazdy, którymi dysponujecie?
Głównie są to samochody gaśnicze, zabierają ponad 10 ton wody. Jest jeden pojazd ratownictwa technicznego, wyposażony w nożyce, rozpieracze, hydraulikę do rozcinania samochodów, piły spalinowe, elektryczne. Samochód sztabowy, gdzie w razie bardzo poważnych zdarzeń zawiązuje się sztab akcji. Dodatkowo jest samochód kontenerowy, medyczny, dla maksymalnie 100 poszkodowanych  i dekontaminacyjny, do neutralizacji skażeń.

– W jakiej pojemności silniki są wyposażone samochody straży?
Około 12 litrów, w sumie. Nowsze jednostki mają moc około 1300 koni mechanicznych. Są dwa silniki po 670 koni każdy.

– Samochód ma dwa silniki?
Dokładnie.

– Pracują jednocześnie?
W trakcie jazdy pracują jednocześnie, jednak w każdej chwili jeden z nich można przełączyć do podawania środka gaśniczego. Wtedy jest dedykowany do obsługi pompy, co w praktyce sprawia, że samochód może jednocześnie poruszać się i gasić- obrazowo rzecz ujmując.

[Pora na zaspokojenie ciekawości kolegi Tomka Brandysa, który bardzo chce się dowiedzieć…]

– Ile palą te potwory?
Kiedyś się przyjmowało 100/100, szczególnie dla pierwszych Pathfinderów. Teraz przyjmuje się w zależności od rodzaju pojazdu od 100 do 150 litrów paliwa na 100 kilometrów. Chociaż tak naprawdę dla nas jest to mało istotne. Znacznie ważniejszą kwestią jak szybko się rozpędza taki pięćdziesięciotonowy samochód.

– Do setki jak długo mu to zajmuje?
W naszym przypadku przyjmuje się, że do 80 km/h jest to 20 sekund. Z pełnym obciążeniem środków gaśniczych.

– To wynik niewiele gorszy niż w samochodzie osobowym :)

[W akcji ponownie Tomasz B. i kolejne sprytne pytanie:]

– Czy da radę takim sprzętem “przypalić gumę”?

(wybuch śmiechu panów strażaków)

Raczej nie jest to możliwe, ale na pokazach w Rosenbauerze ich kierowca firmowy prezentował drift tym samochodem. Jest gdzieś w internecie film, jednak odradzał próbowania tego “w domu”.

YouTube Preview Image

– Do prowadzenia wozów strażackich na lotnisku są konieczne specjalne uprawnienia?
Uprawnienia takie same jak “na mieście”, w zależności od kategorii wozu, obowiązkowo badania psychotechniczne plus wewnętrzny egzamin z topografii lotniska. Otrzymuje się upoważnienie PME by móc jeździć po drogach kołowania, drogach startowych i innych.

– W jakich sytuacjach, poza alarmowymi, jesteście niezbędni?
Tankowanie, roztankowanie statków powietrznych z pasażerami na pokładzie. Oprócz tego wszystkie czujniki pożarowe w terminalu podlegają naszej jurydyskcji. Na przykład zapalenie papierosa w toalecie powoduje, że dwóch strażaków pełniących stały dyżur w budynku terminalu podejmuje interwencję. Stosunkowo często zdarzają się sytuacje przetankowywania samolotów. Przy wyższych temperaturach i rozprężaniu paliwa tworzą się rozlewiska, które neutralizujemy.

– Jak długie są zmiany na służbie?
Pracujemy w systemie dwunastogodzinnym, czterozmianowym. 12 godzin na służbie, 24 godziny wolnego, następnie 12 godzin służby i 48 godzin przerwy. Obsada zmiany liczy 25 osób. Minimum to 15 osób do pracy, jak to się u nas mówi, “na pasach”. Związane jest to z międzynarodowymi przepisami określającymi kategorię danego lotniska. Plus dwóch dyspozytorów, dwóch na terminalu. Średnio 19-20 osób na zmianie zawsze jest. W sumie w Lotniskowej Straży Pożarnej zatrudnione są 124 osoby.

– Całe szczęście sytuacje alarmowe nie zdarzają się codziennie. Co robicie, żeby być w pełni formy?
Kondycja fizyczna przede wszystkim:) Poza tym mamy ten nasz a’la poligon gdzie ćwiczymy.  Najciekawszym dniem jest zawsze czwartek, ponieważ wtedy przeprowadzamy próby wszystkich urządzeń na samochodach, jak również i tych w garażu.  Odpalamy wszystkie pompy, piły, sprawdzamy aparaty powietrzne, lanie wody. Raz do roku odbywają duże ćwiczenia, kiedy ma miejsce konsolidacja wielu służb. Co trzy lata należy odbyć obowiązkowe szkolenie na poligonie na Wyspach Brytyjskich- jego potwierdzeniem jest stosowny certyfikat.

– Obsady poszczególnych wozów są stałe?
Nie, tutaj jest rotacja. Wynika to z konieczności zapewnienia obsługi wszystkich pojazdów i urządzeń, bez względu na urlopy, choroby. Gdyby jej nie było to mogłaby mieć miejsce sytuacja, że któryś z nas by nie potrafił biegle posługiwać się jakimś narzędziem, czy prowadzić wozu bo sporadycznie miał z tym do czynienia. A tak- każdy z nas w miarę regularnie ma możliwość ćwiczenia na każdym sprzęcie. Stałą obsadę stanowią jedynie dyspozytorzy.

[Teraz dwa pytania, na które koniecznie odpowiedzi chce poznać kolega Rafał „Grucha” Gruszczyński]

– Ile miesięcznie podejmujecie interwencji?
To można łatwo sprawdzić, ponieważ jest to monitorowane, z każdej interwencji jest sporządzana karta zdarzenia. Z ewidencji wynika, że mamy około 1000 interwencji rocznie.

Wypasiony zegarek :)
Wypasiony zegarek :)

– Jak często „kopiecie gałę” na przyległym do bazy boisku?
Niestety coraz rzadziej, ale zależy to też od stanu osobowego na zmianie i tego czy ktoś lubi akurat grywać w piłkę. Niektórzy idą na siłownię, inni biegają. Aktywność fizyczną mamy rozpisaną w planie zajęć (2 godziny na każdej służbie), więc przy odpowiednim składzie osobowym może być i tak, że gramy na każdym dyżurze.

[Kolejne pytanie korespondencyjnie zadał Paweł Jakubowski z zaprzyjaźnionego portalu www.lubiepodroze.eu]

Rozmawiamy sobie tutaj i widzę że lądujące za oknem samoloty nie robią na was żadnego wrażenia. Wśród was są fani lotnictwa?.
To chyba kwestia przyzwyczajenia do tego widoku.

– Można się do tego przyzwyczaić? Nie potrafię sobie tego wyobrazić:)
Chyba jednak można. Na początku moją uwagę przykuwał każdy samolot operujący na lotnisku. A po roku, czy dwóch jakoś te widoki spowszedniały.

– Może kiedyś i ja będę mógł tak powiedzieć. Póki co, nawet kiedy wychodzę z psem na spacer to widząc startujący czy podchodzący do lądowania samolot zastanawiam się na który pas idzie, jaka linia. Czasem dokąd leci, jeśli to jakiś “charakterystyczna” godzina…
Tu akurat u mnie jest podobnie. O ile będąc w pracy faktycznie specjalnie się nie przyglądam, to poza bramą ciekawość bierze górę: co leci, jakie malowanie itd. Więc chyba jednak coś z “fana” w sobie mam.

– Jak długo pracujesz w LSP? I co należy zrobić, żeby się tu znaleźć?
Skończyłem GSP i chciałem od razu przyjść do LSP. Niestety nie było etatów, więc musiałem trochę odczekać. Przez 2 lata pracowałem w państwowej straży pożarnej, aż pojawiła się możliwość podjęcia zatrudnienia na warszawskim lotnisku. I jestem tu już 15 rok. Na 4 roku studiów mieliśmy takie objazdowe wycieczki po zakładach pracy typu Polfa, FSO, byliśmy w portowej straży pożarnej w Gdyni. Odwiedziliśmy też tutejszą LSP i chyba wtedy pomyślałem, że właśnie tu chcę pracować. Potem pozostało tylko spełnić marzenie. Teraz mogę powiedzieć, że robię to co lubię. Oczywiście są też rekrutacje wewnętrzne. Wówczas taki kandydat jest kierowany na podstawowe szkolenie pożarnicze, które trwa 3 miesiące i odbywa się w Częstochowie.

– Jak wygląda ścieżka kariery? Chociażby na przykładzie rekrutacji wewnętrznej. Zaczyna “świeżak” pracę na jakim stanowisku?
Ratownika. Następnie może awansować na dowódcę sekcji, potem plutonu, kompanii. Kilka stopni wtajemniczenia jest do przejścia.

– Na koniec zapytam w takim razie czym dzisiejszy strój strażaka różni się od tego co wielu z nas pamięta z dzieciństwa, często z jakiejś wiejskiej Ochotniczej Straży Pożarnej. Ja mam skojarzenia ze starszym panem w kasku ze skórzanym “kołnierzem” i toporkiem za paskiem.
Kołnierze zostały, chociaż nie jest to skóra tylko materiał ognioodporny. Pozostałe elementy stroju również różnią się jakością i rodzajem użytych materiałów. Wszystkie muszą posiadać atest uzyskany w Centrum Naukowo Badawczym Ochrony Pożarowej. Ubrania, w których idziemy do pożaru to tkanina nomex, specjalna robiona typowo pod pożarników, trudnopalna. Stosowane są ściśle określone szwy, suwaki. Czyli chociaż zmieniło się niewiele to jednak bardzo dużo :)

– Nie pozostało mi nic innego jak tylko podziękować za rozmowę i życzyć samych spokojnych dyżurów.
Ja również dziękuję.

*   *   *   *   *

Jak na strażaka przystało moich pytań równie dzielnie wysłuchał i wsparł danymi statystycznymi Dyspozytor- Krzysztof Bąk. Prezentację wozu praktyce i rundkę wokół bazy LSP zafundował mi Kierowca Operator Sprzętu Specjalistycznego- Dariusz Doktorski.

Mądry Polak po szkodzie- mogłem zapytać, może pozwoliłby się „karnąć” kawałeczek;) <dżołk>

YouTube Preview Image

YouTube Preview Image

YouTube Preview Image

Na końcu powinny pojawić się podziękowania, więc i tutaj ich nie zabraknie.
Wielkie, ogromne, a wręcz gigantyczne dziękuję dla dwóch panów z PPL:

– Rzecznika prasowego Lotniska Chopina, Przemka Przybylskiego, za pomoc w zorganizowaniu spotkań w LSP i Dziale Utrzymania. Bez jego zaangażowania mógłbym co najwyżej popatrzeć spod płotu jak strażacy biegają po drogach technicznych dla podtrzymania kondycji.

Darka Kłosińskiego z Biura Public Relations Lotniska Chopina za kilkugodzinną opiekę, transport i megawyrozumiałość dla konieczności zrobienia zdjęcia chyba wszystkiemu co chociażby trochę przypominało samolot:)

a także wesołej trójki strażaków:

Bartosza Wolińskiego, Krzysztofa Bąka i Dariusza Doktorskiego z LSP, za podjęcie wyzwania jakim jest rozmowa na tematy zawodowe z amatorem. Wiem, że chwilami było to trudniejsze niż ugaszenie pożaru:)

Ciąg dalszy, na inne tematy, niewątpliwie nastąpi.

Podobało się? Podaj dalej na FB, TT albo gdzie tylko chcesz.
Ja się nie obrażę :)