Ty też możesz mieć swój samoLOT

IMG_3232Kilka tygodni temu PLL LOT po raz kolejny wygrał Internety ogłaszając aukcję wycofanych z użytku części lotniczych. To pomysł ze wszech miar godzien uwagi, bo LOT pokazał, że to co z bezużyteczne z operacyjnego punktu widzenia może być gratką dla fanów lotnictwa. Każdy miał szansę kupić sobie samolot, dosłownie i w przenośni. Na aukcji wystawiono stare (chociaż to pojęcie względne) części samolotów, pamiątki a także lotnicze atrakcje (lot szybowcem, balonem, czy wycieczkę po bazie serwisowej LOT AMS). Przyznaję, że pomysł wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, bo kto nie chciałby mieć w domu kawałka „Grubego”, albo „Embriona”.

Na miejsce dotarłem dopiero w pierwszej przerwie, więc trochę zaskoczyła mnie otoczka całej aukcji. Najwięcej miejsca zajmował… balon. Taki zwykły, aczkolwiek tak niezwykły w holu biurowca LOT. Całości dopełniał catering wraz z napojami energetycznymi. Chociaż już sama aukcja skutecznie podgrzewała emocje:)

Odebrałem katalog produktów z numerem uczestnika aukcji. Szybko zasięgnąłem języka co straciłem i stan rzeczy przedstawiał się następująco: kolega za całe 80 złociszy nabył pierwszy licytowany przedmiot- filtr powietrza z kabiny pasażerskiej B787. Jak się okazało był to bardzo dobry zakup, bo potem temperatura i ceny końcowe wzrosły:) Największe emocje wzbudził ogromny (prawie 2 metrowy) model B767, o który zaciekle walczyły dwie panie. Wylicytowana cena była absolutnym rekordem aukcji i wyniosła prawie 7000 złotych. WOW!!! Z drugiej strony zaskoczeniem okazały się 2 fotele z klasy biznes, które „poszły” za bodajże 700 czy 800 zeta. A to był mój cichy faworyt do windowania cen.

Lista przedmiotów na licytację była długa i każdy mógł znaleźć coś dla siebie: szyby, fragmenty usterzenia, rurki Pitota, bębny od kół (czyli takie samolotowe felgi), a nawet pas do fotela kapitana, którego ponoć używał sam Tadeusz Wrona. Niespodzianką okazały się dwie unikatowe fotografie, których cena szybko przekroczyła mój naprędce zaplanowany budżet (zostały nabyte za pond 3 stówki każda). Zaciętą walkę stoczyli również panowie. A poszło o wózki cateringowe. Obecny na aukcji projektant wnętrz, Tomasz Pągowski, sugerował, że doskonale sprawdzą się jako mobilny barek do piwa. Chyba to był powód męskiej „bitwy” na bidy. „Duży” wózek osiągnął cenę około 2500 złotych, a „połówka” ponad 1500. Jak pomyślę ile za taką kasę można by piwa kupić…:)

Na osłodę zgarnąłem nadajnik SOS. Nie jest to co prawda model samolotu, ani sprzęt ratunkowy MEDAVAC (nabyty za coś koło 2000 PLN), ale pamiątka pozostanie.

Należy dodać, że nikt nie wyszedł z pustymi rękami. Na koniec po raz kolejny zaskoczył, ponieważ każdy otrzymał set firmowych gadżetów, wraz z szufladką wózka cateringowego. Zapewne po to, aby poćwiczyć swoją kreatywność na jej wykorzystanie. To dobry prognostyk na przyszłość:)

Mam nadzieję, że nie była to pierwsza i ostatnia aukcja. Patrząc na emocje i liczbę „przebić” jest duże zapotrzebowanie na gadżety lotnicze inne niż „spod igły”.

Zdjęcie w miniaturce FB: Marek Kwasowski

  • Dla miłośników spotkanie doskonałe.