Fotospacerujemy po EPMO

W ostatni czwartek, 26 marca, miałem okazję po raz pierwszy postawić stopę na płycie modlińskiego lotniska– zwanego po ludzku EPMO. Wizyta nie była przypadkowa, ponieważ wziąłem udział w fotospacerze, mega fajnej akcji organizowanej przez grupę fotograficznych zapaleńców. Skoro już wiadomym jest, że gdzie wejście na płytę tam i ja, pora na garść szczegółów.

ZBIÓÓÓÓRKA!!! KOLEJNO ODLICZ

Na miejsce przyjechałem sporo wcześniej, jednaktaki był plan„, ponieważ nie znając terenu musiałem w praktyce sprawdzić czas dojazdu. Informacyjnie: bez spinki z Sadyby zajęło mi to 40 minut, wliczając spowolnienia na Wisłostradzie. Ekipa zgromadziła się „na odlotach”. Niespodzianka pierwsza: wszyscy dostali kamizelki… Na EPWA nie dają:( Moja była trochę za mała (albo ja za duży) i po zapięciu wyglądałem jak serdelek;)

IMG_1431

Niespodzianka druga: standardowo należało przejść przez kontrolę bezpieczeństwa. Dżizas… co tam się działo. Trzepali wszystkich jak byśmy do Stanów się udawali. Albo się panowie z security za bardzo na El-Al wzorują. Ogólnie był to najsłabszy punkt programu i dzięki nadgorliwcom wszystko trwało ponad 30 minut, co na grupę lekko przekraczającą 30 osób jest tempem ślimaczym. Oglądanie każdego obiektywu osobno nic do sprawy nie wniosło. Wiem, wiem… procedury. No jakoś na EPWA to idzie szybko, sprawnie i powabnie. Cóż, nie zawsze mogą być poziomki.

Jeszcze grupowe foto i możemy zaczynać zwiedzanie
Jeszcze grupowe foto i możemy zaczynać zwiedzanie

DZIELNI STRAŻACY

Pierwszym punktem programu była wizyta w lotniskowej straży. Gdyby kogoś interesowało więcej info na temat pracy w LSRG, zapraszam do specjalnego wpisu. Panowie wytoczyli przed hangar imponujący wóz- Panther 3 i przeprowadzili krótki pokaz możliwości „olewania”. Tęczę złapałem, więc jestem kontent. A po chwili pojawił się drugi samochód, który stał się jeszcze większą atrakcją, ponieważ można było wbić się na górę i podziwiać lotnisko z „tarasu widokowego”. Mocna atrakcja, nie powiem. Bardzo się podobało.

HEJ… SOKOŁY…

Na wizytę u sokolnika czekałem najbardziej. Wszystko z powodu puchacza Bobo, którego sława sprawia, że „branżunia” lotnicza go doskonale zna. Jest obiektem zazdrości wielu osób. Co tu dużo pisać- Bobo skradł show. Reszta na zdjęciach.

HALO? TAXI?

Ten X to my :)
Ten X to my :)

Po wizycie u Bobo przenieśliśmy się na miejscówkę taką, że wyrywała z kapci!!! Otóż zatrzymaliśmy się tuż obok TWY ECHO, przy progu pasa 08. Szczęścia dopełnił kołujący Benek „Francy”, który na naszej wysokości wykonał komendę  od ATC: „taxi to holding point”. Dzięki temu mogliśmy podziwiać EI-ENZ wybierającego się na BVA. Gdyby był z nami jakiś goryl, to przy odrobinie chęci by sięgnął do skrzydła :)

YouTube Preview Image

Kolejnym punktem wycieczki był postój stanowiskach oddalonych. Mieliśmy okazję zobaczyć z bardzo bliska jak przebiega boarding, deboarding i pozostała obsługa samolotu. Ryanair nie traci czasu. Postój trwa zaledwie 25 minut i w tym czasie oprócz „wymiany” pasażerów samolot musi zostać sprzątnięty i zatankowany. Zgodnie z procedurami, kiedy pax jest na pokładzie tankowanie odbywa się w asyście straży pożarnej.

Niestety napięty tego dnia grafik nie pozwolił zostać mi do końca pobytu, dlatego mam do nadrobienia wizytę w hangarze GA oraz dziale utrzymania. To musi być znak od losu:) Dlatego na koniec wrzucam kilka różnych zdjęć. Mam nadzieję, że do zobaczenia na kolejnym fotospacerze.

I jeszcze niespodzianka: samobieżny kontener modliński ;)

YouTube Preview Image