Mamma Mia!, ale była konferencja!

DSC03512Dziś w samo południe miejsce miało nie lada wydarzenie. Dzięki zaproszeniu od LOTu wzięłam udział w konferencji prasowej, w Teatrze Roma, zapowiadającej wielce oczekiwaną premierę polskiej inscenizacji musicalu Mamma Mia! opartej na piosenkach szwedzkiego zespołu ABBA.

PRELUDIUM

DSC_0228Wstępem do konferencji właściwej stanowiła część dotycząca remontu gmachu teatru. Rozmach prac widoczny jest gołym okiem i natychmiastowo namacalny w przypadku krzeseł na widowni:) Wnętrza dorównują teraz poziomowi wystawianych spektakli:) Prace budowlane miały jednak (prócz estetyzacji i poprawienia komfortu widzów) doprowadzić obiekt do norm zgodnych z przepisami bezpieczeństwa. Istotne również są 2 inne aspekty: zamontowanie klimatyzacji która pozwoli grać spektakle w sezonie letnim, oraz montaż nowego systemu nagłośnienia pod czujnym okiem, czy też raczej uchem, akustyka pracującego na co dzień dla samego Camerona Mackintosha (producenta Les Misérables).

MERITUM

DSC_0232Po zakończeniu części administracyjnej przyszła pora na prezentację wszystkich osób i podmiotów które włączyły się w produkcję musicalu. Najpierw zaprezentowała się część sponsorów, a następnie realizatorzy spektaklu. Dyrektor Wojciech Kępczyński niejednokrotnie podkreślał, że w inscenizacji występuje la crème de la crème polskiej sceny musicalowej. Przekonaliśmy się o tym oglądając fragment spektaklu. Przedstawienie otwiera wspaniała i zarazem zabawna uwertura filmowa. Została ona nakręcona we wnętrzach terminala Lotniska Chopina (które jest partnerem spektaklu), oraz w samolocie PLL LOT  (oficjalnego przewoźnika teatru) w barwach Mamma Mia!. Następnie wykonawcy porwali dziennikarzy przebojem Money Money Money, co po polsku zostało przetłumaczone (jak trudno zgadnąć) Kasa Kasa Kasa:) W roli Donny wystąpiła jedna z trzech aktorek grających tę postać, Anna Sroka-Hryń. Piosenka i piękna sceneria sprawiły, że można było poczuć się daleko od Nowogrodzkiej…:) Spektakl zapowiada się fantastycznie, a pierwsze reakcje po próbach generalnych tylko potwierdzają to odczucie. Redakcja bloga będzie na ostatnim przedpremierowym przedstawieniu, 20 lutego. Następnego dnia odbędzie się uroczysta premiera.

POSTLUDIUM

Część artystyczna zakończyła się zaproszeniem zgromadzonych dziennikarzy na scenę. Skorzystałam z okazji by porozmawiać z jednym z najsympatyczniejszych aktorów Teatru Roma, Janem Bzdawką. W polskiej wersji Mamma Mia! wciela się w rolę Harry’ego Wrighta.

Zapytany o samopoczucie przed oficjalną premierą odpowiedział, że czuje się bardzo dobrze, choć przygotowania nie były najłatwiejsze przez trwający w tym czasie remontu teatru. Z tego powodu późno rozpoczęły się próby na scenie. Próby generalne z udziałem publiczności zostały jednak przyjęte entuzjastycznie, co napawa optymizmem. Kiedy wspomniałam o tremie usłyszałam, że nie mija ona wraz z rosnącą liczbą zagranych spektakli.

Dla Jana główną siłą musicalu Mammia Mia! jest wyjątkowa muzyka: „wszędzie teraz słyszę ABBĘ, czy to jadąc samochodem czy na eventach”. A największym atutem polskiej wersji- zespół artystów tworzących spektakl: „my się naprawdę dobrze czujemy ze sobą, i choć przebywamy ze sobą długo, zupełnie się sobą nie znudziliśmy. Kumuluje się w nas taka energia, że zaraża to widownię”. Jan przyznał również, że chciałby kiedyś zagrać tytułowego Upiora w Operze. Mimo, że występował na deskach teatru w tym tytule (w rolach Buqueta i Licytatora), nie czuł się wtedy gotowy stanąć do castingu do roli głównej. Jak mówi, nadszedł już moment że dojrzał do niej.

Oprócz występowania w Teatrze Roma, Jan Bzdawka jest założycielem i dyrektorem Ogniska Musicalowego. O tym przedsięwzięciu opowiada z równą pasją jak o swoich rolach. Idea szkółki jest niezwykle szlachetna, chodzi bowiem nie tylko o sceniczne kształcenie dzieci, ale przede wszystkim o ukształtowanie charakteru i zapewnieniu im twórczych i rozwijających zajęć. „Chciałbym, by szkoła musicalowa pomogła dzieciom w dorosłym życiu. Chciałbym, żeby to miejsce spowodowało, że zapomną o swoich codziennych problemach. Przedstawiam im jednak życie, takim jakim jest, czyli pełne niespodzianek dobrych i złych. Staram się ich na to przygotować. Dzieci mają już na koncie sukcesy. Kilka osób zagrało główne role w filmach dubbingowych. Decyzje zawsze konsultuję z rodzicem, bo czasami uważam że jest za wcześnie. Dziecko ma swoją szkołę, a to jest najważniejsze i nie powinno ono o tym zapominać”.

Trzymamy bardzo mocno kciuki za cały zespół Mammia Mia!. Jankowi życzymy sukcesów nie tylko scenicznych ale też „ogniskowych”.