Sala Historii PLL LOT

O miejscu, w którym mieści się Sala Historii PLL LOT dowiedzieliśmy zupełnym przypadkiem- z artykułu na GW. Wcześniej jakoś informacja nie wpadła nam w oko, a jeśli wpadła to nie przebiła się do świadomości na tyle, żebyśmy się tam pojawili. Jednak postanowiliśmy się wybrać i nie był to czas stracony. Na „otwarcie” zaliczyliśmy mijankę z samym kapitanem Wroną. Nie byliśmy na kursie kolizyjnym, więc nic się nie stało;)

Z kwestii organizacyjno-orientacyjnych- Sala Historii PLL LOT mieści się w biurowcu przewoźnika (ul. 17 stycznia 39). Dostępna dla zwiedzających „w godzinach otwarcia biurowca”. Pod tym tajemniczym zwrotem rozumieć należy „codziennie, w godzinach 08:00-18:00”. Kierować się w stronę wind naprzeciwko recepcji, łatwo trafić:) Zwiedzanie bezpłatne.

#ciekawostka: Sala Historii PLL LOT to jedyna taka inicjatywa linii lotniczej w Europie, co sprawia, że jest chętnie odwiedzana również przez cudzoziemców.

Wystawa składa się z dwóch części: pierwszej ogólnodostępnej, oraz drugiej, Małej Sali Historii, która ze względu na konieczność zapewnienia odpowiednich warunków (wilgotność powietrza, temperatura) jest zamknięta. Żeby ją zwiedzić konieczna jest obecność opiekuna, p. Grzegorza Kossowskiego. Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ mimo ogromu obowiązków Pan Grzegorz znalazł dla nas czas. W trakcie pobytu mogliśmy zobaczyć m.in. pamiątkowe bilety lotnicze Jana Pawła II, zastawę wykorzystaną tylko jeden raz- w trakcie lotu z Polski, czy fotograficzny „Poczet Prezesów Polskich Linii Lotniczych” od ich powstania po dziś dzień.

Po przejściu do ogólnodostępnej sali, gdzie naszym chytrym planem było obejrzeć wystawione eksponaty (co nie powinno być specjalnie zaskakujące:)) spotkała nas sympatyczna niespodzianka. Otóż Pan Grzegorz przez prawie półtorej godziny opowiadał nam różne historie, anegdoty i wspominki z dawnych czasów. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy, sytuacja nas tak zaskoczyła, że nawet nie pomyślałem żeby cokolwiek notować na potrzeby tego wpisu. A było tego wszystkiego mnóstwo… Dopiero w domu zaczęliśmy sobie przypominać co ciekawsze kąski, jak chociażby:

– bardzo dawno temu, zimą ludzie wsiadając do samolotów zakładali kurtki, czapki, bo nie przewidziano ogrzewania w samolotach

– dawno temu w PLL LOT, kiedy jeszcze nie było komputerów cała korespondencja pisana była ręcznie, a potem trafiała do jednej z 36 (!!!!!) maszynistek, które ją przepisywały. Panie siedziały w wielkiej sali i „klepały” w klawisze ile fabryka dała:)

– na 5 pokoi był tylko jeden telefon z wyjściem „na miasto”. Oczywiście w pokoju kierownika:)

– w początkach działalności linie lotnicze najlepiej zarabiały na przesyłkach pocztowych. Na jakiejś trasie (nie pamiętam skąd dokąd) „ludzki” bilet kosztował np. 50 złotych, a za przewiezienie 100 kopert przewoźnik kasował prawie 300 złotych

– z okazji przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, jeden z samolotów (Boeing 737 SP-LLC), został przemalowany na złoty kolor i udał się w specjalny rejs do Brukseli. Pasażerowie ubrani byli w złote kombinezony i wyglądali jak ufoludki. Bez uprzedzenia wyszli do rękawa, jak gdyby nigdy nic. Ponoć zrobiła się taka sensacja, że zarządzono „dubla”. Ludzi zapakowano na pokład, powtórzono kołowanie pod rękaw itd. Tylko „przypadkiem” już były przy tym ekipy telewizyjne:)

Boeing 737 PLL LOT "ZŁOTKO" SP-LLC
Boeing 737 PLL LOT „ZŁOTKO” SP-LLC

– niestety pasażerowie nie potrafią się zachować, nawet ci w Dreamlinerach. Najczęściej giną piloty do systemów rozrywki pokładowej, mimo, że są zupełnie nieprzydatne poza samolotem. Ale Polak musi przecież się czymś sąsiadowi pochwalić. Najlepiej czymś bezużytecznym

– zbyt „skomplikowany” jest również system przyciemniania okien. Notorycznie „zawieszany”, bo sensora nie można przecież dotknąć jak cywilizowany człowiek, tylko trzeba go wciskać na siłę. Jak gdyby przez to miał szybciej zadziałać. Nie zadziała… tylko się wykrzaczy. Echs… Trochę techniki i się Polak w samolocie gubi:(

Więcej nie zapamiętaliśmy, a czas minął nie wiedzieć kiedy. Z wrażenia zapomniałem zrobić zdjęcia, do czego Pan Grzegorz zachęcał, co w sumie wyszło na dobre bo mogłem jeszcze raz obejrzeć wystawę.

My, tak naprawdę, nie wiedząc czego się spodziewać wyszliśmy bardzo zadowoleni i bogatsi o wiedzę, którą ciężko zdobyć. Szczególnie wtedy, kiedy jej się szuka:) Wszystkim chociaż trochę zainteresowanym lotnictwem szczerze polecamy wizytę. PLL LOT plany ma ambitne i mam nadzieję, że zostaną szybko zrealizowane, ponieważ jest pomysł na powiększenie wystawy i zaaranżowanie przestrzeni użyteczności publicznej na parterze biurowca.

Życzymy powodzenia.