PLL LOT znowu coś zmalował

O ukochanym polskim Locie pisałem i napiszę jeszcze nie raz. Dzisiaj mam kolejną okazję, żeby szepnąć dobre słowo, ponieważ widać światełko w tunelu działań promocyjnych. Owszem, po drodze sporo przepalonych żarówek w oświetleniu, jednak błysk nadziei zauważyłem. Długo narzekałem, że PLL LOT jako jeden z nielicznych nie kwapił się do podbicia swoich wizerunkowych notowań dość prostym zabiegiem- przemalowaniem samolotu na retro, co wielu przewoźników zrobiło już ponad dwa lata temu. W końcu jednak nadszedł ten wielki dzień i trzeba przyznać, że efekt jest rewelacyjny. Co więcej nie widziałem złego słowa pod adresem LOTu za ten krok. Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że należało działania podjąć wcześniej, dużo wcześniej.

PLL LOT

Oprócz jakże potrzebnych akcji wizerunkowych LOT podejmuje także kroki zmierzające do poprawienia swoich finansów. Chociaż „poprawianie” zawsze kojarzyło mi się z modyfikacją na lepsze czegoś co już jest. Powszechnie wiadomym jest, że póki co słowo „zysk” w Locie jest pokryte grubą warstwą kurzu, więc bardziej mi pasuje stwierdzenie, że na razie Lot minimalizuje straty. Tak czy inaczej droga słuszna, tylko jak zwykle obrana „wieki” za późno.

PLL LOT udostępnia zatem powierzchnię reklamową na swoich samolotach. Pionierem w promocji na samolotach LOTu był producent napoju Black, a w kampanii reklamowej z „ogona” Embraera 175 SP-LIN spoglądał Mike Tyson. W pakiecie klient otrzymał do dyspozycji fragment tylnej części kadłuba (w przypadku batonów Grześków- dodatkowo niewielki obszar z przodu). Po akcji z „Grześkami” zaczęło się odsądzanie przewoźnika od czci i wiary, zbiorowe wieszanie psów i bez mała lincz. Jedni marudzą, że się LOT sprzedał i śmiał zasłonić logo na ogonie, co ma być niemalże zbrodnią przeciwko wartościom najświętszym. Drugim się nie podoba layout reklamy i oczywiście zrobiliby to „lepiej” niż graficy LOTu. Warto zauważyć, że z reguły za przygotowanie kreacji odpowiada klient lub jego agencja kreatywna. Więc podnoszenie argumentu, że graficy LOTu się nie popisali świadczy albo o doskonałej znajomości tematu (i pewności, że w tym wypadku klient zrzucił na LOT stworzenie kreacji), albo o kompletnej ignorancji i braku elementarnej wiedzy jak funkcjonuje branża reklamowa. Skłaniam się ku temu drugiemu, bo tak.

Blog Podróżniczy Lubię podróże

PLL LOT szuka na rynku kasy. Robi to lepiej, gorzej, ale szuka i należy to docenić. A że klientów znajduje takich, nie innych to świadczy po pierwsze o strategiach marketingowych firm i moim zdaniem dużych obawach przed zaistnieniem w nowym kanale komunikacji. Po drugie o podejściu teamów kreatywnych do stworzenia linii kreacyjnej pod daną kampanię które, nie oszukujmy się, często jest na „odwal się”. Oczywiście reklama ma prawo się nie podobać, co więcej- w przypadku Grześków- ona jest po prostu brzydka. Tylko to już problem klienta, a nie udostępnionej powierzchni reklamowej. Wiem, wiem… zaraz mi tu jakiś pokemon napisze „ja bym na miejscu LOTu to bym takiej reklamy nie przyjął”. Od razu odpiszę: jak będziesz na miejscu LOTu i zaproponują, to odmówisz. Na razie morda w kubeł.

fot:
SP-LIN- Paweł Jakubowski lubiepodroze.eu
SP-LDH- Jacek Bonczek, PLL LOT