Zostań spotterem i zabij w sobie pasję !!!

Chcesz czy nie to musisz się pogodzić z myślą, że jesteś w stanie to zrobić. Więcej- masz ogromne szanse i nie oszukuj siebie i innych, że jest inaczej. Ludzi bez pasji (czy mniej patetycznie „hobby”) nie ma na świecie. Są za to ci (tak, z małej litery), którzy odkryli w sobie co ich jara, oraz tacy co jeszcze tego nie wiedzą. Jeżeli widzisz siebie w tej drugiej grupie to… dobrze bo wszystko przed tobą. Możesz mniej lub bardziej świadomie pokierować swoim ukrytym talentem. Tak naprawdę to nie mam pojęcia co cię kręci i do czego dążysz. Może lubisz śpiewać i się zapiszesz do chóru, albo lubisz robić zdjęcia zwierzętom. Lub po prostu radochę ci sprawia fotografowanie różnych „różności„. Kiedy już odnajdziesz swoją drogę i będziesz realizować swoje małe (i duże) cele to staniesz przed największym wyzwaniem jakie tylko możesz sobie wyobrazić: nie spieprzyć tego. Wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne. Spieprzyć oczywiście.

Posłużę się przykładem swojej osoby oraz pewnej, z litości niech pozostanie anonimowa, grupy osób. Chociaż kumaci z „branży” i tak rozkminią nazwiska:) Mi to i tak wisi kalafiorem. Widzisz w tym wpisie siebie? W odpowiedzi po raz kolejny na tym blogu zacytuję mojego ulubieńca Roberta Górskiego z KMN:
– „Nie moja wina, tak wyszło”

MARZENIA

Odkąd pamiętam chciałem mieć aparat. Los był złośliwy, bo ojciec uważał że plastikowa małpka w zupełności mu wystarczy. Minęło prawie 30 lat i twierdzi to samo, tylko w odmianie „cyfrowej”, co i tak jest niespodziewanym podążaniem za nowinkami;) Prawie jak hipster:) Jednak nadszedł taki dzień, że wymarzony sprzęt z prawie wymarzonym osprzętem (inna rzecz, że osprzęt NIGDY nie będzie wymarzony) :) zagościł w domu.

PASJA, ZWANA TEŻ HOBBY

USAF_747_01
fot. Rafał „Grucha” Gruszczyński
fot. Bogusław Pogoda
fot. Bogusław Pogoda

Samoloty to jest to. Z jednej strony podziw dla unoszącej się w powietrzu masy dziesiątek ton, i dla ludzi którzy pracują w lotnictwie. A być pilotem- praca marzeń. Ktoś kiedyś powiedział (i miał 300% racji), że zawodowi piloci to jedyna grupa, która kocha to co robi. Bez względu na pracodawcę. Z drugiej ja przyziemny człowiek jestem i gleba pod podeszwą równa się bezpieczeństwo. Kompromis pomiędzy tym co się chce, a co można był konieczny. Padło więc na fotografowanie samolotów. Marzenia były tym większe kiedy widziałem jakie zdjęcia są w stanie pokazać światu ludzie, którzy w tym siedzą. Nie oszukujmy się- chciałem być tacy jak oni- spotterzy. Dla przeciętnego śmiertelnika wariaci sterczący w okolicach lotniska (jak wczoraj, kiedy wiatr piździ niczym w kieleckiem, a termometry pokazują około -12 kresek), po to żeby zrobić zdjęcie samolotu. Fakt, nie byle jakiego bo USAF nie odwiedza lotniska codziennie. A ten był po raz pierwszy. Spotterzy to taka „rasa”, że są skłonni do poświęceń w imię zdjęcia:) Kto siedząc przy komputerze jest w stanie rzucić wszystko i jechać na lotnisko, bo akurat jakiś samolot zniża z medicalem? Tylko pasjonat, prawdziwy. Kto dla udanego kadru zaryzykuje zmoknięcie? Znam takiego (nie)jednego. Zwą siebie hobbystami amatorami :)

HOBBY – LEVEL MASTER

Jestę spoterę
Jestę spoterę

W przypadku spottingu samo robienie zdjęć to jedynie „przygrywka” do całej zabawy. Emocje zaczynają się w momencie kiedy myślisz, że jesteś spotterem pełną gębą i chcesz się pochwalić swoimi zdjęciami szerszemu gronu odbiorców, bo spamowanie streamu na FB już nie wystarcza. Czyli masz nieodpartą chęć wrzucania swoich zdjęć na galerie spotterskie (dalej: galerie). Dowiadujesz się wtedy w dość brutalny sposób, że jesteś co najwyżej „spoterę”, a żeby dostąpić zaszczytu prezentacji to jeszcze kawałek drogi przed tobą. Wynika to z faktu, że na każdej, chociaż odrobinę szanującej się galerii, zdjęcie przechodzi proces screeningu, czyli oceny pod kątem kilku(nastu) wytycznych (parametrów). Jeżeli je spełnia, wchodzi na galerię. W przeciwnym wypadku zaliczasz tzw. odrzut.

Z rodzimych galerii  (alfabetycznie) mamy epwa.pl, lotnictwo.net.pl oraz skrzydla.org. Są też duże galerie o zasięgu ogólnoświatowym: airliners.net czy jetphotos.net.

 JESZCZE HOBBY…

Byłbym hipokrytą twierdząc, że galerie to zło. Sam przecież wrzucałem na nie swoje zdjęcia, czasem wrzucam i czasem będę wrzucał. Będę śmigał „pod płot” kiedy jakiś ciekawy samolot odwiedzi EPWA. Będę starał się nie opuścić żadnego wejścia na płytę lotniska. Czy to jeszcze hobby? Tak, po stokroć tak.
Przy okazji, jeśli chcesz zobaczyć zajebiste zdjęcia hobbystów to oprócz wspomnianych wcześniej „Gruchy” i Bogusia zerknij na na profile Grześka, Adama, Jarka, czy wielu innych których nie jestem w stanie wymienić. Bo tych z gatunku poniżej jest zdecydowana mniejszość, wręcz margines. Ale smrodu robią najwięcej.

…CZY JUŻ TYLKO BEZMYŚLNY WYŚCIG SZCZURÓW ?

Gdzie w takim razie szczury, wyścig i zabijanie pasji? Odpowiedź jest prosta: mniej więcej tam gdzie ja dotarłem, ale byłem w stanie się opamiętać:
– opcja light
po odrzuceniu zdjęcia przez screenerów galerii z powodu „krzywe, leci w prawo/lewo” rzucasz kurwami ile wejdzie i sapiesz ze złości. Jednocześnie prostujesz zdjęcie po raz 5 piąty, bo miłościwie nam skrinujący „aptekarz” w uwagach napisał „przekręć o 0,1 stopnia” i będzie OK. Widzisz do jakiego stopnia upodlenia dochodzisz? 0,1, a nawet 0,3 stopnia krzywizny jest niezauważalne dla 99 na 100 oglądających zdjęcie. A ten 1 na 100 się przypieprza bo ma drobną siatkę na podglądzie i subiektywny odbiór. Lub po prostu zły dzień.
Tak samo żenująco wyglądasz kiedy prostujesz zdjęcia do poziomych obiektów na zdjęciu. Często dobrze wiesz, że to co robisz jest irracjonalne, kompletnie bezsensowe i uwłaczające dla ciebie, jako autora zdjęcia. Jednak twoje parcie na posiadanie jak największej ilości zdjęć w galerii sprawia, że zgadzasz się na robienie z siebie idioty. Tylko po to, żeby weszło.

Bo proces skriningu ma na celu wpasowanie zdjęcia w pewne, często błędne schematy. Bo skriner nie przyjmuje do wiadomości, że istnieje coś takiego jak perspektywa w przestrzeni. Kiedyś podniosłem argument o perspektywie. W odpowiedzi przeczytałem „to musi ładnie wyglądać”.

Nie jest powodem do dumy, że swego czasu byłem w stanie kłócić się o 0,1 stopnia krzywizny widzianej często w sposób subiektywny, albo może i zezowaty:) Podjąłem postanowienie, że zdjęcie w kolejce na galerię „ląduje” tylko raz. Jak odpada, to trudno. W jednym przypadku zrobiłem odstępstwo od mojego postanowienia. Poprawiłem „za ciemne”, bo +20 do jasności w PS to jest 5 sekund roboty. Dzięki takiemu nastawieniu mogę z czystym sumieniem powiedzieć: to jest moje hobby (albo pasja, jak kto woli).

Zawsze polecałem i będę polecał stworzenie własnej strony gdzie będziesz wrzucać swoje zdjęcia, a jedynym kryterium będzie twoja własna opinia. Jeżeli włożysz w to trochę pracy to zasięg możesz mieć podobny jak galeriach. A promujesz siebie i swój serwis. Pomyśl o tym bo warto.

Nadal zamierzasz prostować zdjęcia do upadłego? Jeśli tak, to możesz być „dumny”, że jesteś pacynką na smyczy.

– opcja hard (na szczęście jej nie przerabiałem)
Kiedy zbliża się chwila lądowania wyczekiwanego samolotu z reguły gromadzi się grupka kilkunastu (czasem kilkudziesięciu) pasjonatów takich jak ty. Gdy na ratsradiu słyszysz elektryzującą formułkę „RWY11 clear to landing” razem z innymi osiągasz stan ekstazy. Wyglądasz wtedy tak, że gdybyś miał wodogłowie to pewnikiem zacząłbyś gwizdać bo się gotujesz. 200… 100… 50 stóp… strzelasz serię zdjęć na tle budynków, może gdzieś załapie się PKiN na 3 planie. Po kilku sekundach łapiesz na maksymalnym zoomie moment przyziemienia. Mija kolejne 5 sekund i odpalasz silnik w samochodzie zapieprzając do domu, oglądając się nerwowo czy ten Zenek co stał obok cię czasem nie wyprzedza bo widziałeś, że też biegł do swojego pędzidełka. W domu nawet nie zdejmujesz butów tylko walisz prosto do kompa, obrabiasz zdjęcie i wrzucasz do kolejki. Przecież to fotka z kategorii „hot”, ma priorytet, więc będzie oceniona od razu przed 200 innymi, które nie są tak atrakcyjne.
JEST!!! Weszła jako pierwsza !!! 55 minut po przyziemieniu na galerii. Będziesz miał „zdjęcie dnia”, a może i „tygodnia”. Przecież po to tam poszedłeś. Żeby być pierwszym na galerii. Być może nawet przez chwilę poczujesz coś co przypomina wzwód…

– opcja extreme (jest po hard i nawet do niej nie podchodziłem) :)
Do pewnego momentu zachowujesz się jak w opcji „hard”. Różnica jest taka, że nie odpalasz silnika samochodu, tylko wyciągasz laptopa i obrabiasz zdjęcie w samochodzie, lub jak jest ciepło to wprost na masce. Dzięki temu jesteś w stanie sapać z radości jakieś 30 minut po przyziemieniu. Tylko to może skutkować czymś więcej niż wzwodem. Ale tak przy ludziach? Bleeeeh…

Kim zatem jesteś: hobbystą czy szczurem? Pamiętaj, że nawet jak przed sobą się nie przyznasz to powszechnie wiadomo, że szczury śmierdzą, więc prawda wypłynie.

EDIT:

Postanowiłem wzbogacić wpis o screen z komentarzem FB- najlepszym jaki do tej pory się trafił. Szkoda, żeby ta perełka przepadła w czeluściach fanpage:) Standardowo dane autora zamazane, ale gdyby miał takie życzenie to wstawię wersję pełną ;)

fot. screen Facebook

EDIT 2:

Ponieważ post zrobił się lekko gorący i uaktywnili się czytelnicy niezgadzający się z moim wpisem, to naszła mnie taka mała refleksja. Otóż w potoku niemalże odsądzania mnie od czci i wiary zaobserwowałem dwie prawidłowości:
1. nikt, ale to absolutnie nikt nie zadał sobie trudu kliknięcia w żaden z 3 linków z pierwszego akapitu. Każdy kto by to zrobił ma szansę dowiedzenia się:
– dlaczego nie piszę do nikogo z wielkiej litery- ale rozumiem, że większość ma to w dupie.
– czym może być prawdziwa pasja i jak można ją fenomenalnie połączyć z prowadzeniem własnej witryny na przykładzie fotografii zwierząt

czy wreszcie

– zamiast uporczywie sugerować mi, że skoro jestem frustratem, a moje zdjęcia nie wchodzą na galerię to powinienem je wrzucać na swoją własną stronę. Wtedy podobno ma mi przejść ból dupy. Z przykrością informuję, że link do mojej własnej strony ze zdjęciami był wymieniony jako trzeci w nagłówku. A zdjęcia na nią wrzucam dłużej niż na jakąkolwiek galerię.

WNIOSEK 1:
Nie masz zielonego pojęcia jaki jest przekaz tego wpisu i bulwersujesz się tylko dlatego, że ktoś ośmielił się skrytykować pewne chore zachowania grupy quasi-pasjonatów. Jesteś w stanie wysnuć „chytry” wniosek: krytykuje? Jak śmie, frustrat jeden!!!
A wystarczyłoby przeczytać tekst i doprecyzować swoją wiedzę linkami zewnętrznymi. Chociaż może zbyt wiele wymagam…

2. linki „galeryjne” dla odmiany zostały przeklikane na wszystkie możliwe sposoby i konfiguracje. Poczynając od profilowych przez linki do galerii chłopaków, a nawet te kierujące do stron głównych galerii. Jakby ich (galerii) ktoś nie znał… jasne. Kitować to my a nie nas.

WNIOSEK 2: 
Interpretację zostawiam tobie

szczury w treści:
photo credit: Barabeke via photopin cc

szczur w nagłówku:
photo credit: monkeywing via photopin cc

Pamiętaj, że w szczurzym (lub hobbystycznym) pędzie możesz udostępnić posta dalej :)

  • Michal Kolomyjski

    Kawał świetnego tekstu, który obnażył realia spottingu w Polsce!

    Swoją drogą, to muszę przyznać, że niejednokrotnie zdarzało mi się popadać w wyścigu szczurów w opcję hard… wstyd!

  • Zupełnie nie znana mi dziedzina fotografii. Jej realia które tutaj barwnie opisałeś rozbryzgały mi mentalnie mózg po ścianie o oknie. Serio? Naprawdę ludzie się ściagają by być w galeriach zamiast robić swoje? I swoją pasję, swoje spojrzenie, swój flow który jest w hobbystycznej focie najważniejsze dopasowują do jakichś tam standardów tęgich głów, którym się nie chce rozszerzać własnej perspektywy? Nie pojęte…

    • To nie jest tak do końca :) Żeby zrozumieć trzeba spróbować, do czego zachęcam :)
      Spotting to specyficzne hobby. Do galerii internetowych wstawia się swoje własne zdjęcia. Bydło się ściga czyja pierwsza przejdzie swego rodzaju „moderację” i pojawi się na stronie.

      Można to przyrównać do zjawiska w blogosferze, że ludzie warują aby jako pierwszym zostawić komentarz (a kilka osób się w tym wręcz specjalizuje). Bo wiesz… pierwszy koments zawsze widać :)

      • Boże naprawdę ludzie się ścigają o pierwsze komenatrze? Jak mało wiem o świecie w którym żyje :)
        Lubię fotografie ale od spottingu o wiele bardziej jara mnie urbex :)) Ale bardziej dla siebie i historii w murach niż moderacji fot na subiektywnych stronach :)

        • Te same gęby na pierwszym miejscu w komentarzach- przypadek? Nie sądzę :)

          • Tyle wiedzy. Mądrość niedzielna dużo,
            wow :D

  • konwiasty

    Bez przesady… wiadomo odrzuty czasem (często) wkurzają, nowe regi czy fajne hoty po prostu cieszą. Ludzie często starają się dodać odrobinę „wyjątkowości” swojej fotce poprzez wrzucenie jej w pierwszej kolejności ponieważ robiąc zdjęcie z ogólnodostępnej miejscówki trudniej uzyskać wyjątkowe ujęcie a przy ciekawszych maszynach podobnych ujęć na galeriach pojawia się kilka, a nawet kilkanaście. Jedni mają czas i możliwość szybkiej obróbki i wrzucenia w kolejkę więc z tego korzystają bo nie lubią odkładać sprawy na później, inni wolą ogarnąć temat na spokojnie w domu, a jeszcze inni faktycznie mają duże ciśnienie na ilość wyświetleń i starają się o nie zawalczyć również poprzez hoty. Na pewno wśród niektórych osób pojawia się tutaj (jak wszędzie, a zwłaszcza tam gdzie występuje jakaś „statystyka”) jakiś element współzawodnictwa ale póki wszyscy działają legalnie i chcą się tak bawić to według mnie nie ma problemu. Przecież każdy gospodaruje swoim czasem według swojego uznania i każdy może czerpać przyjemność z publikacji fot na swój sposób. Skoro nazywasz publikujących „bydłem” lub ewentualnie „pacynkami na smyczy” to nie wiem dla czego w ogóle bierzesz w tym udział, najlepiej publikować sobie foty na swojej galerii i wtedy takowy problem nie występuje.

    • „Skoro nazywasz publikujących „bydłem”
      – Uściślijmy- dotyczy to grupy pozostającej w mniejszości. Nie wszystkich publikujących, więc nie uogólniaj proszę. Biorę udział właśnie dlatego- że jest ich mniejszość. Bez sensu jest rezygnowanie z czegoś w czym bierze udział mnóstwo fajnych ludzi. Jeżeli proporcje się zmienią (a jest to możliwe), wtedy możesz mieć pewność, że się „wypiszę” z tej zabawy.

      „póki wszyscy działają legalnie i chcą się tak bawić to według mnie nie ma problemu”
      – Poczekajmy zatem aż zaczną kolczatki za sobą rozkładać i cukier do baków sypać, żeby „uziemić” innego fanatyka. Może wtedy będzie problem :D

      Opisane przeze mnie zachowania nie mają nic wspólnego z pasją. Chyba, że nadal chcesz się oszukiwać. Oczywiście mają prawo się tak zachowywać, a ja mam prawo określać je jako żenujące. Spotting robi się w tym kraju chory, pora zdać sobie z tego sprawę.

      • konwiasty

        Jako ekspert powinieneś o co chodzi z tą „legalnością” chodzi o
        działania niezgodne z zasadami forów/galerii mające na celu zwiększenie
        ilości wyświetleń w sposób skrajnie nieuczciwy, a takie przypadki się
        zdarzały.Po drugie w spotting każdy się może bawić na swój sposób
        i dlaczego ma reagować na docinki kogoś kto pod płaszczykiem
        „Zbawiciela polskiego spottingu” chce sobie poradzić ze swoimi
        kompleksami. Może zamiast za pisanie,
        „demaskowanie” i obrażanie zabrać się za robienie fot lub zrobienie fajnej galerii…

        • To co się dzieje ze zdjęciem PO OPUBLIKOWANIU jest zupełnie odrębną kwestią. A jeden gruby wałek ktoś nawet zdemaskował.

          W życiu nie nazwałem siebie ekspertem i póki co nie zamierzam tego zmieniać :)

          Zadziwiającym jest, że osoby nie zgadzające się ze mną podnoszą kwestię „moich kompleksów”. Jakby to była jedyna przyczyna tego wpisu :) Bardzo mnie bawi takie punktowe myślenie,

          Może powodem jest, że wtedy łatwiej zastosować „zjawisko wyparcia”
          http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyparcie

          • konwiasty

            Bo jak rozumieć inaczej Twoje „zabijanie pasji”?? Jeżeli ich zachowanie zabija w Tobie pasje to musisz mieć ze sobą jakiś problem, jeżeli według Ciebie zabijają w sobie pasję to jakim prawem ich oceniasz? Może mają dwie pasje lotnictwo i współzawodnictwo? Może są inni którzy też chcą się bawić w ten sposób ich sprawa nikt Ci nie karze brać udział w tym cyrku. Nawet jeżeli wszyscy robiliby zdjęcia i ich celem byłoby wrzucenie ich na galerię można traktować to na milion sposobów, jedni chcą mieć najwięcej fot, dla innych ważne są wyświetlenia, inni po prostu chcą publikować i mają gdzieś ilość lotnisk, maszyn czy wyświetleń. Ktoś tam może mieć milion różnych Rajanów z jednego lotniska, drugi nie będzie w ogóle Ryana czy Wizza wrzucał bo po cholerę. Dla każdego jest pod płotem miejsce, najlepiej by było jakby każdy robił swoje i starał się rozwijać na swój wybrany sposób a nie obracał na lewo i prawo i oceniał.

          • No… jesteśmy coraz bliżej porozumienia :)
            Użyłeś bardzo dobrego słowa „współzawodnictwo”.
            Zrobiłbym z tego „zdrowe współzawodnictwo” i wychodzi nam coś, pod czym ja się z przyjemnością podpiszę.

            To o czym ja piszę nie ma nic wspólnego ze zdrowym współzawodnictwem. Ba… nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek współzawodnictwem.

            Żeby nie być tak kompletnie zasadniczym, to przyjmijmy, że opisana przeze mnie „opcja light” jest jakimś tam współzawodnictwem. Niech stracę :)

            Nadal stoję na stanowisku, że „hard” i „ultra” są szczurzym pędem nie mającym nic wspólnego z pasją, hobby, współzawodnictwem [strasznie mi się spodobało to słowo:)].

          • konwiasty

            A dlaczego „light” ma być lepsza lub gorsza od „hard” cały czas nie rozumiem na jakiej podstawie oceniasz czy coś jest lepsze czy gorsze.
            Jeżeli istnieje takie współzawodnictwo to niech sobie będzie każdy kto nie chce brać w nim udziału może przecież sobie spokojnie stać obok i bawić się po swojemu, przecież tak naprawdę nie zawali się przez to jego życie osobiste czy zawodowe, ba jeżeli jest zdrowy nawet nie powinno mieć to wpływu na jego pasję.

            Jeżeli kogoś to boli to najwidoczniej w świecie ma podobne zapędy i doskwiera mu to że jego fota ma problemy żeby znaleźć się w jakimś tam TOP. Robisz po prostu z igły widły

          • Oceniam (stopniuję opcje „zeszczurzenia”) po to, żeby uniknąć tego co zrobiłeś w pierwszym swoim komentarzu: wrzucania wszystkich do jednego wora. Na szczęście nie wszyscy zeszli do tego samego poziomu.

            „Jeżeli kogoś to boli to najwidoczniej w świecie ma podobne zapędy i doskwiera mu to że jego fota ma problemy żeby znaleźć się w jakimś tam TOP”

            1. Rozgryzłeś mnie ;)
            2. Ten ktoś może na to patrzeć spokojnie bez emocji i z dystansem. Co gorsza bez frustracji :)

            Zaznacz to, co ci bardziej pasuje:)

  • Paweł Guraj

    Każdy miał etap być lajtem, hardem czy ekstremem – i wcale nie dotyczy tego jedynego hobby. Każdy też miał moment kiedy chciał popełnić taki tekst (z resztą bardzo prawdziwy i trafny). A potem po prostu trzeba sobie zdać sprawę z tego, że to moje hobby i to co z nim zrobię to tyko moja i wyłącznie moja sprawa – to znaczy czy dalej będzie to dla mnie hobby, czy zrobię z tego kolejną życiową gonitwę. Trzeba się cieszyć każdym zrobionym zdjęciem niezależnie od tego gdzie wylądowało, kto zrobił podobne szybciej albo komu się w nim coś nie podobało.

    • Dzięki za komentarz. Może dzięki niemu chociaż jeden „pasjonat” przejrzy na oczy:)

      Każdy był lajtem :) Jak ktoś twierdzi, że nie był to kłamie :)
      Hard i esktrem… to dla wybranych.

      Pewnie gdybym go pisał półtora roku temu, bo można by mówić o emocjach. Do dzisiaj one opadły, a zachowania ludzi się nie zmieniły. Jednak ponieważ pojawił się zarzut, że nie jestem żadnym autorytetem (gdybym się jeszcze na takiego kreował), to zostawiam koledze @konwiasty:disqus pole do przemyśleń w konfrontacji z Pawłem, legendą spottingu i screeningu w tym kraju.

      • konwiasty

        Heh nie widzę tutaj żadnego pola do przemyśleń. Jak dla mnie problem który wymyślasz na siłę nie istnieje :) Można powiedzieć, że każdy był lajtem, bądź hardem, ba co więcej mogę być lajtem dziś bo podoba mi się jakaś fotka i mam ochotę powalczyć ze screenerami, hardem po jutrze bo mam ochotę wrzucić szybko jakieś fotki i zająć się czymś innym (choć szczerze mówiąc mam to gdzieś czy będę pierwszy ale może kogoś to jara i niech się jara jak mu to pasi, ba możesz uznać że jestem ogólnie jestem hardem i się tylko tłumaczę ale to tym bardziej mam gdzieś:) ), a w sobotę „mega lajtem” bo mam ochotę się odprężyć i zrelaksować pod płotem i podziwiać startujące maszyny, bądź też pogadać ze spotkanymi ludźmi i średnio interesuje mnie focenie czy tym bardziej wrzucanie na galerię. Tylu ilu ludzi pod płotem danego dnia, tyle podejść do spottingu a Ty się na siłę starasz tutaj odkryć jakąś uniwersalną prawdę, uniwersalne kategorie i na siłę wcisnąć w nie ludzi. A nawet jeżeli istnieją jacyś zatwardziali przez całą „karierę” „ekstrimowcy” w co nie wierzę niech sobie będą to ich sprawa ich życie mi nic przez nich nie ubędzie ani nie przybędzie… Tobie chyba też nie…

  • Marcin, trudno się z Tobą nie zgodzić, trafnie i po swojemu na cięto
    opisałeś nasze podpłotowe typowo polskie piekiełko :) Ale trzeba oddać
    sprawiedliwość, jak to ja :), że są skrinerzy naprawdę oddani temu co
    robią, którym zależy, aby na galerię wchodziły najładniejsze i najlepsze
    zdjęcia. No oczywiście są i tacy, co skrinują zależnie od humoru,
    przekonania o własnym najwyższym stopniu wtajemniczenia ;-) albo od
    tego, czy kogoś lubią czy nie. Tak jak w każdej dziedzinie aktywności
    ludzkiej są ludzie i ludziki :) Dla mnie temat prosty, jak ktoś robi
    zdjęcia i sprawia mu to frajdę to super. Nie ma nic piękniejszego niż
    pasja. Jeśli chce publikować u kogoś, musi się liczyć z tym, że u kogoś
    będą zasady przyjmowania fot ustalone przez tego kogoś. Ja osobiście tylko tak na
    to patrzę, a nie że kanon tej czy innej galerii to wyznacznik jakie
    zdjęcie jest dobre jakie nie. Dlatego, z Twoją niemałą pomocą :) mam
    własną stronę, gdzie pokazuję to, co ja robię i co mi się podoba, w tym
    to, co wchodzi tu i tam i to, co nie wejdzie :) Aczkolwiek, pewne reguły
    obowiązujące w screeningu, dotyczące jakości zdjęć, jak najbardziej
    podzielam, po prostu nie można dać się zwariować. Tak jak napisał Paweł,
    każdy się otarł o różne etapy :) nie ma co skupiać się na innych, czy są
    tacy czy śmacy, trzeba myśleć o sobie i robić swoje … dla siebie, dla
    własnej satysfakcji :)

    Na marginesie gratuluję rozwoju bloga :)

    ostatnio opublikowałam http://www.airplanespotting.pl/?p=1526

    • O screening „zaczepiłem”, bo akurat kryterium krzywe/proste daje największe pole do manewru przy poprawianiu.Wpisu o „hejterskiego” o screenerach nie będzie bo z obu stron są mocno subiektywne spojrzenia i obie strony popełniają czasami błędy.

      „Tak jak napisał Paweł, każdy się otarł o różne etapy :)”
      – zgadza się :) Wszystko kwestią czy się od danego etapu „odbił” i wrócił do uprawiania hobby, czy nadal upada coraz niżej. Szczury uważają, że problem nie istnieje, a ja go generuję sztucznie. Swoją drogą… alkoholik też powtarza, że on pije bo ma ochotę, a nie że ma z tym problem :)

      • konwiasty

        Tak na marginesie… [*** Ocenzurowano. Autora komentarza uprasza się o zaprzestanie dzielenia się swoimi fantazjami erotycznymi***] Fajnie że się wpisał +10 do szacunku dla Ciebie teraz już nikt nie ma prawa powiedzieć/napisać że nie masz racji!

        Ten kto uważa że problem nie istnieje jest szczurem… najprawdziwsza prawda. Ten kto uważa że wpis powstał przede wszystkim w oparciu o jakieś Twoje podpłotowe kompleksy… jest ograniczony, nie rozumie, albo po prostu nie umie czytać. Dyskusja?? Owszem!! (*pod warunkiem że się ze mną zgadzasz bo jak nie jesteś szczurem!!). Twoja żelazna logika, a może zadufanie w sobie przekracza już granice mojego rozsądku. Ale cieszę się że dzięki temu że się z Tobą nie zgadzam pomogłem Ci uzyskać więcej niż 0 do2 no może 3 standardowych komentarzy pod wpisem na Twoim wspaniałym blogu. Co prawda kosztowało mnie to degradację do statusu „szczura” w jakimś tam warszawskim kółeczku wzajemnej spotterskiej adoracji, ale cóż czego się nie robi dla YOeLL`a.
        Kończąc już wpis (a zarazem udział w tej „dyskusji”) przepraszam że odpisuję dopiero teraz ale od kilku dni siedziałem w aucie obrabiając zdjęcia no i nie miałem czasu na posiłki a co dopiero na napisanie jakiegoś komentarza (ale najpierw napisałem ten komentarz, dopiero potem zjem!!). Teraz lecę dalej do auta bo mam kilka odrzutów i muszę je ogarnąć…

        Over and out…

        • konwiasty

          Skoro cenzurujesz swoje wpisy mimo że nie ma w nich nic wulgarnego to chociaż miej na tyle stylu i podaruj sobie te słabe komentarze. Moje fantazje erotyczne nie mają tu nic do rzeczy, po prostu wniosek nasuwa się sam obserwując tutejsze koło wzajemnej adoracji.

          • Na tym blogu to ja decyduję co jest wulgarne a co nie.
            Jeżeli uważasz, że powinno być inaczej- zawsze możesz wyjść i nie wracać.

  • Mateusz Moskała

    I dlatego nie jestem spotterem i nie wrzucam zdjęć poza kontrolowane (poniekąd) przeze mnie miejsca :)

  • Nie jestem spotterem, pstrykam sobie fotki.
    Btw. „Ludzi bez pasji (czy mniej patetycznie „hobby”) nie ma na świecie.” nie wiem w jakim cudownym miejscu żyjesz, ale takich ludzi są na pęczki – zadziwiające jak jest mało, kto ma na czymkolwiek hyzia i nie mówię o ambitnych hobby – nawet zbieranie kurzuna książkach jest imo fajne ;]