Jestę Adminę

[Tekst przeniesiony z drugiego bloga. Rzecz działa się 3 sierpnia 2013 roku]

Gwoli wyjaśnienia: cała akcja została zaplanowana i przeprowadzona z premedytacją. Wszystkie błędy ortograficzne, stylistyczne i inne (w moim wykonaniu) są zamierzone. Poziom „konwersacji” miał być jak najniższy, wręcz debilny do granic absurdu, co udało się zrealizować w ponad 200% :)

Informacje umożliwiające identyfikację mojego „rozmówcy” zostały zamazane. Po części z powodu ochrony danych osobowych, po części z litości nad ludzką głupotą. Sami sobie wybierzcie pasujący powód:) Zainteresowani i tak wiedzą w czym rzecz, bo byli mimowolnymi uczestnikami Prologu do tego małego sabotażu.

A było to tak:
Niedawno, niedawno temu pojawił się kolejny „fan pejdż” oferujący szeroko rozumianą pomoc i informację w tematach podróży lotniczych. Chwała i cześć pomysłodawcy, bo takich nigdy za wiele. Każde źródło informacji może się przydać. Machina ruszyła z kopyta: posty, interakcja, po prostu czad :) Szkoda tylko, że „Jadmin” tej witryny wrzucając zdjęcia „zapomniał” o prawach autorskich i ordynarnie ładował je jak swoje. Nie przeszkadzały mu nawet znaki wodne i stopki z nazwiskiem faktycznych autorów.  W razie „potrzeby” je czasem wycinał. No po prostu Pan i Władca fotek wszelakich.

Siłą rzeczy Autorzy upomnieli się o swoje, domagając się usunięcia swoich prac. Po wielkich bólach część zniknęła (nie wiem czy wszystkie- jak ktoś widzi je nadal to pls info) z komentarzem, że osoba wrzucająca został zwolniona z funkcji Admina. Bajka to, a może nie… nieważne.

 Niedługo potem na tymże FP pojawiło się ogłoszenie:

dzieci neostrady

Zaintrygowała mnie ta rekrutacja prowadzona najwyraźniej przez dzieci neostrady. Tym bardziej że nie bardzo wiedziałem jak mam wyliczyć swoją wiedzę w %, o czym poinformowałem w komentarzu. Otrzymałem odpowiedź, że ogólnie, żeby się samemu ocenić itp… Znaczy od czapy info. Z głupia frant napisałem, że oceniam się na jakieś 75,28% (czy jakaś inna cyfra, która mi do głowy przyszła). Ku mojemu zdumieniu otrzymałem zaproszenie do dalszych rozmów z sugestią, żebym wszystko opisał w wiadomości prywatnej, co też ochoczo uczyniłem:

Moja radosna TFUrczość znalazła uznanie w oczach Władcy :) Brnijmy więc dalej :)
Chyba nigdy w życiu nie napisałem głupszego i beznadziejnego stylistycznie zdania niż poniżej:

Co za stres, co za emocje w oczekiwaniu na decyzję :) Już nie wspomnę, że błąd błąd błędem pogania :)

Zabawnie wygląda punkt o prawach autorskich :D Pomijam długą listę witryn do polubienia, bo są typowo tematyczne i nie zaskakują.

Poniżej test językowy i moje jakże rozbudowane wypowiedzi, które mnie samego zadziwiły. Ale jak widać „dobry” towar się sprzedał :D

Kując żelazo póki gorące, postanowiłem się przypomnieć, aby pokazać iż zależy mi na tej robocie. Jak szaleć to po bandzie :)

Nie muszę chyba wyjaśniać, że przytoczone nazwy „grup” są wytworem mojej wyobraźni. Oczywiście wymyślając je chciałem dać rozmówcy jasny sygnał co do moich zamiarów. Nie zrozumiał… a to pech :)

Przyznam, że intencji zawartej w ostatnim pytaniu nie zrozumiałem, ale założyłem, że wystarczy odpowiedzieć twierdząco i będzie po kłopocie :)

NO I STAŁO SIĘ… Na FP zostałem powitany jako admin, chociaż prawa jeszcze nie nadane, ale to drobiazg :)

15:16, MOJA GODZINA „A” :)

Celem wykazania się zalinkowałem jakiś bieżący artykuł.

Potem przyszedł czas na rozejrzenie po „moich włościach”. Jedną z pierwszych czynności było sprawdzenie listy zablokowanych użytkowników. Ot, takie przeczucie. Niestety nie zawiodłem się :(

Chyba wszystkie osoby na liście to ci, którzy domagali się usunięcia zdjęć, które były zamieszczone bez ich zgody.  To bardzo ciekawa metoda: admin łamie prawa autorów, a jak walczą o swoje to ich blokuje.

Poza tym na FP nie było nic ciekawego, rekonesans nie przyniósł żadnych rewelacji. No, może poza sugestią pozostania znajomymi, ale potraktowałem to jako słaby żart:)

16:05 – Pora do domu, bo formuje się skład „pod wezwaniem” na koncert Madonny :) Znaczy do autobusu wybyłem ;)
Tu zaczyna mój „upadek”, bo Wielki Właściciel „paczy”, jest czujny jak ważka:)

16:20 – pod jednym z postów jedna osoba zadała pytanie: „tylko to z dzisiejszej konferencji?” Z perspektywy czasu stwierdzam, że szybkość odpowiedzi na to pytanie chyba miała kluczowe znaczenie dla istnienia ludzkości, albo i wszechświata :)

16:24 – Admin Wszystkich Adminów i Nadwłaściciel odpowiedział: „na razie o niczym więcej nam nie wiadomo.”

Powołany sztab kryzysowy i zastępy uczonych matematyków stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że od pytania do odpowiedzi upłynęły całe 4 minuty…
Najwyraźniej to niedopuszczalne, aby tak długo czekać.

16:42 (czyli całe 22 minuty po zadaniu pytania) mój szef bez krępacji zaczął obrabiać mi dupę na innym FP, proponując jednocześnie moją posadę kolejnej osobie. Jak dla mnie to absolutne mistrzostwo świata w dziecinadzie. Pozostałe określenia nie nadają się publikacji.

Po powrocie do domu zobaczyłem wiadomość:

Jakie pytania, skoro było pytanie (słownie: jedno pytanie). Może ja głupi jestem, albo co… Odpisałem jak powyżej i o 18:00 mnie wylał z roboty.

Swoją drogą zastanawiam się czy zwolnił sam siebie jeśli ktoś o coś pytał, a Jadmin akurat jadł obiad, brał prysznic czy po prostu był w kiblu :)

To były najbardziej emocjonujące minuty w moim życiu :)

I pomyśleć, że kilka dni temu napisałem na swoim profilu, że dostęp do FB powinien być restrykcyjny. Mamy tego żywy przykład w postaci Miłościwie Administrującego tym Fan Pejdżem.

AMEN :)

UPDATE, 7 SIERPNIA: DZIECI NEOSTRADY TRZYMAJĄ POZIOM

Minęło dni mało-wiele…

Wróć… to nie ta bajka, ale gdyby ktoś jednak chciał posłuchać to  SZEWCZYK DRATEWKA rządzi :)

Koniec bajania, pora do brzegu:)
Tydzień po akcji stulecia, z partyzanta, odezwał się nasz gwiazdor Internetu. Zaskoczył mnie po maksie, bo ja na jego miejscu raczej bym nie napisał, a już bankowo nie z takim przesłaniem. Co poradzić… Wysmarował, to czytam co następuje:

Królu złoty !!! Spać nie mogłem z powodu utraty roboty, myśli samobójcze prawie mnie nachodziły i co? Jest szansa, bo bidula miał zły dzień :D Chętnie przystałem na propozycję:

Nie mam pojęcia dlaczego moja odpowiedź nie przypadła Wszechwładnemu do gustu. Na szczęście wyszło szydło z worka (coś wracam dzisiaj do tego Dratewki ;) ):

Po przeczytaniu tego niemal zamknąłem się w sobie, zacząłem ssać kciuk i chciałem dzwonić do jakiegoś psychoanalityka, ale nie miałem numeru:) Mr Żal jest stworzony do wyższych celów !!! Nadzieja umiera ostatnia, może coś zrozumie:

Nie zrozumiał…

W międzyczasie na fanpejdżu przypucował się ze swoim (jak się okazało) malowaniem samolotu, zrobionym notabene jak wszystko inne: niechlujnie i kompletnie po amatorsku. Pewnie był czymś innym zajęty

A ja? Ja może chodzę w Sofixach i spodniach od garnituru i białej koszuli rozpiętej do pępka, mam okulary musztardówki i marzę o Paszporcie Polsatu. Nie mam kolegów, uciekam na widok płci przeciwnej i na Sylwestra bawię się przy hitach z Pana Tik-Taka :) Mimo to dzieci neostrady i tak wszystko wiedzą lepiej.

Ostatnie AMEN :)

photo credit: neilalderney123 via photopin cc

  • eV

    Piękna historia. Myślę, że to jest jednak dość spory problem, co skrywają niektórzy admini fanpage’y. Aż przykro patrzeć na tę rameczkę z zablokowanymi autorami zdjęć.

  • Ech… A mogłeś się postarać na tym okresie próbnym, dostać prawa admina i usunąć je „właścicielowi”. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś to było możliwe, bo przejmowałem dla klienta jest FP po poprzednim prowadzącym.

  • Ana

    Weźmy jeszcze pod uwagę właścicieli fanpage’y, czyli marki, firmy i ich prezesów – pomijając umiejętności adminów, czasami robią takie czy inne blokady ze względu na zalecenia „z góry”. Smutne..

  • No cóż. Mam wytłumaczenie. Fejs.

  • Wzruszyłam się kurcze. Taka szansa…

  • Masakra :D Jakby ktoś do mnie tak napisał jak Ty do niego na początku to nawet po bułki bym go nie wysłał, a co dopiero robić adminem czegokolwiek ;)

  • Słodkie ;]